Sobota, 4 lutego 2012 • dodano: 04.02.2012 | Komentarze 1
Zabije lub wzmocni.
Wczoraj, z powodu kiepskiego samopoczucia, zrezygnowałem z pójścia do pracy. Dzisiaj podobnie, cały dzień w bezruchu. Nuda i brak poprawy. Wieczorem postanawiam spróbować z drugiej strony. Po dwóch nieudanych próbach naprawienia pękniętej dętki, przy okazji dowiadując się od
Alistar, że złapałem klasycznego snake'a,

Snake
© coda
zakładam nową i ruszam. Chcę zrobić dwie lub trzy rundy przez Jaryszki, jednak kawałek za w/w pociąga mnie chęć poszperania po okolicy. Zamiast skręcić na Żerniki jadę prosto, na Gądki. W Robakowie wybieram drogę do Tulec. Po chwili kończy się asfalt. Szutrówką dojeżdżam do jakiejś wioski. Pojawia się standardowe pytanie: gdzie ja jestem? Pojawia się również bruk, więc pilnie nasłuchuję czy mój kask nie wchodzi w kontakt z ziemią. Przede mną spora brama prowadząca do majątku, skrzyżowanie, kapliczka... aaa jestem w domu, znaczy się w Żernikach. A więc teraz do Tulec i do domu, bo obiecałem, że do 20.30 wrócę.