Jednak się udało.
Poniedziałek, 28 lutego 2011 • dodano: 28.02.2011 | Komentarze 0
Zaplanowałem pobudkę o 4.40. Miałem wyjechać o 5.00 i 2 godziny pokręcić. Po pracy jeszcze godzinę, więc miały się uzbierać 3 godziny i 60 km. Kiedy zadzwonił budzik pomysł uznałem za całkowicie niedorzeczny. Alistar, również przez ów budzik wyrwana ze snu, rzuciła krótko "jesteś wariatem". Wychodzi na to, że jednak nie jestem. Hm..., dobrze to czy źle? W każdym razie pomysł mnie nie opuścił. Po pracy miała być godzina, jeżeli dołożę dwie mam szansę na zaplanowaną wycieczkę. Więc urywam się z roboty wcześniej i ruszam. Z okolic ronda Przybyszewskiego, przez Luboń, Puszczykowo do Rogalinka. Dalej drogą przez WPN do Czapur. Na tym fragmencie trasy najbardziej mi zależało. Później przez Daszewice, Borówiec, Koninko, Jaryszki i do domu. Po drodze zatrzymały mnie piękne lodowe tarasy w okolicach Puszczykowa.

Rzeka wespół z mrozem utworzyli lodowe tarasy
© coda
Na większym zdjęciu lepiej widać te niezwykłe twory natury.

Lodowe tarasy
© coda
Kolejny postój na moście nad Wartą i zimowa panorama rogalińskich łąk.

Warta przed zmierzchem
© coda